31.12.2015 – Po 8 latach pojawia się szansa na powrót elementarnej praworządności.

2015 rok kończy się optymistycznie. Trwające już 8 lat – od stycznia 2008r – moje starania wyjaśnienia sprawy Gordiona i roli w niej Jana Burego, służb specjalnych, prokuratury, wielu urzędników państwowych, zaczęły się materializować. Wybuchowa mikstura, którą poczęstowano na przełomie 2007 i 2008r mnie i moją spółkę Gordion, składała się z dwóch toksycznych składników:

  1.  Niefortunny artykuł na mój temat w Forbes spowodował, że w obozie PSL-PO uznano mnie za ważnego menadżera PIS-u. Na fali nienawiści do PIS-u powstała pokusa aby wykreować wokół mnie w aferę, która następnie stałaby się symboliczną aferą PIS-u. W tym celu dokonano nagłej zmiany zarządu w Elektrowni Kozienice a na nowy zarząd wywierano naciski w celu przeprowadzenia zdecydowanych działań przeciwko mnie, zerwania umowy doradczej i oskarżenia o nadużycia. Następnie pracownicy Ministerstwa Skarbu Państwa przekazywali zaprzyjaźnionym mediom ,,podrasowane” informacje na temat rzekomej afery w podległej spółce skarbu państwa w celu nadania sprawie wydźwięku medialnego.
  2. Powierzenie w listopadzie 2007r Janowi Buremu nadzoru nad energetycznymi spółkami skarbu państwa spowodowało, że pomimo braku kwalifikacji jego znajomi powołani zostali na kierownicze stanowiska w energetyce lub pozyskiwali wielomilionowe kontrakty w niekonkurencyjnych i nietransparentnych postępowaniach. Dobiegająca właśnie końca restrukturyzacja Elektrowni Kozienice oraz wprowadzenie jawnych zasad awansów i kontraktowania, nie leżała więc w interesie środowiska Jana Burego. Dlatego podjęto zdecydowane działania aby ją powstrzymać i unieważnić.

Koincydencja tych okoliczności pozwoliła Janowi Buremu na państwową i polityczną krucjatę przeciwko ,,biznesmenowi z PIS-u”, pod płaszczykiem której Jan Bury rozgrywał własne interesy. Efektem była aferowa pieczątka przybita „pisowskiemu” Gordionowi i Bortkiewiczowi, wysokie stanowiska menadżerskie i wielomilionowe kontrakty dla przyjaciół Jana Burego oraz uznanie Jana Burego, przez rządzącą koalicję, jako… lojalnego tropiciela PIS-owskich afer.

Nawet koalicja rządowa i aktywność służb oraz służalczych mediów nie były jednak w stanie na zbyt długo zaczarować faktów. Moja wygrana w sprawie Gordiona nie tylko pokrzyżowała plany ekipy PO-PSL ale paradoksalnie stała się przyczynkiem ujawnienia innej afery, w którą uwikłane są środowiska polityków i biznesmenów powiązanych z PSL-PO. Wojna, którą na przełomie 2007/2008 wytoczyło mi środowisko biznesowe Jana Burego z Janem Burym na czele wspierane przez koalicję PO-PSL, skutkowała tym, że poznałem strukturę, skład osobowy, mechanizmy i liczne dowody działalności tej grupy. Dzisiaj ta wiedza zmaterializowała się już w znacznej części w śledztwie w tzw ,,Aferze Podkarpackiej”. Ze względu na wrażliwość informacji, nie będę ujawniał kulis wszczęcia tego śledztwa. Mogę jedynie się pochwalić, że jestem w tej sprawie zawiadamiającym oraz świadkiem. Moje starania podejmowane w latach 2008-2013, były systemowo torpedowane przez prokuraturę, służby specjalne i władze państwowe. Osobiste zasługi w bagatelizowaniu lub torpedowaniu tej sprawy mają: premier Donald Tusk, ministrowie: Aleksander Grad i Julia Pitera, liczni prokuratorzy i szefowie służb, którzy w latach 2008-2015 byli informowani o tej patologii a mimo to bagatelizowali ją. Działo się tak z oczywistych względów politycznych, z troski o trwałość koalicji rządowej a także w wyniku nieformalnych wpływów sponsorów i bohaterów ,,afery podkarpackiej” w instytucjach wymiaru sprawiedliwości. Zdarzenia z lat 2008-2015 wokół Jana Burego, mogą być podręcznikową ilustracją patologii III RP na styku wymiaru sprawiedliwości, polityki i biznesu. Dopiero użyte przeze mnie fortele, szczęśliwe zbiegi okoliczności i odwaga grupy uczciwych funkcjonariuszy CBA i prokuratorów spowodowały, że udało się zrobić małą wyrwę w tym betonowym dotąd ,,układzie”. Mam nadzieję, że ostatnie działania KOD-u i podobnych ,,demokratycznych” inicjatyw nie zdołają zakonserwować obecnej patologii, skrywającej się m.in. za fasadą czasem tylko pozornie ,,niezależnych” sądów i prokuratury. Ostatnia zmiana polityczna i zapowiedzi zmian systemowych w wymiarze sprawiedliwości napawają mnie optymizmem. Niestety głębokość nieformalnych powiązań w wymiarze sprawiedliwości jest wielka, dlatego zasadnicze zmiany nawet jeśli nastąpią, nie będą natychmiastowe i wymagać będą niezwykłej determinacji. Obecną sytuację w kraju ilustruje najlepiej cytat z Lilii Wenedy Juliusza Słowackiego: ,,nie czas żałować róż, gdy płoną lasy”. Ten cytat polecam tym popierającym KOD, którzy robią to z uczciwych pobudek ale ulegając mainstreamowej propagandzie bez głębszych własnych refleksji na temat otaczającej nas rzeczywistości.

Przypadek, dzięki któremu został wykryty całkiem poważny zalążek mafii oraz podjęta przeze mnie walka o elementarną praworządność, spowodowały że od 8 lat systematycznie deprecjonowany jest mój wizerunek oraz notorycznie podejmowane są próby ekonomicznego wykluczenia mnie i mojej firmy z rynku usług doradczych.

Zaczęło się od sprawy Gordiona, fałszywych oskarżeń, wykorzystywania prokuratury, uzależnionego zarządu Elektrowni, sponsorowanych redakcji i dziennikarzy. Kiedy się nie poddałem i odważyłem się walczyć o dobre imię, nastąpiły demonstracyjne i nękające działania służb specjalnych udokumentowane w aktach prokuratorów, nie widzących w tym żadnych nieprawidłowości. Potem urządzano mi, na szczęście nieudolne, prowokacje. Wszystkie te ataki wymagały ode mnie kolejnych działań obronnych. Sprowokowany ich bezczelnością, po wielu próbach, ostatecznie doprowadziłem do wszczęcia i rozwinięcia śledztwa w tzw. ,,Aferze Podkarpackiej”. Obecnie moi przeciwnicy mają już przedstawione zarzuty korupcyjne, które choć w małym stopniu, to jednak właściwie opisują ich działalność. Nadal jednak korzystają z niezrozumiałej przychylności sądów, sponsorują artykuły, zatrudniają lub programują dziennikarzy, mnożą bezpodstawne pozwy i fałszywe doniesienia do prokuratur. Podejmują wszelkie dostępne im działania w celu zdyskredytowanie mnie. Obecnie walczą już nie tylko o grube miliony z firm państwowych, ale także o bezkarność i pozostawanie na wolności. Ich metody, pomysłowość i determinacja są adekwatne do stawki o jaką grają.

Oto kilka informacji zebranych publicznych ze śledztwa w sprawie Afery Podkarpackiej i powiązanych z nią postępowań:

Tajemnicza i ciekawa jest też historia Piotra Nisztora ,,gwiazdy dziennikarstwa śledczego”, który był Redaktorem Naczelnym ,,7 dni puls tygodnia” należącego do osób powiązanych z Andrzejem W. Zaskakujące relacje między dziennikarzem i jednym z bohaterów afery podkarpackiej opisują linki:

 

Dodaj komentarz